środa, 16 lutego 2011

Scratch


Dzisiaj, drogie dzieci, zajrzymy do klasyki. Te myśl podsunął mi Jedok. A klasyka nazywa się "Scratch". Jak mniemam część już widziała i odnotowała w notesach pod "p" - jak pozycja obowiązkowa. Reszta powinna odrobić zaległości, najlepiej od razu, więc proszę przygotować sobie 1,5 h i wygodne miejsce. 
W momencie premiery w kinach (tak, tak, u nas był w  kinach, choć to dokument) raczej nie cieszył szaloną popularnością. Podczas seansu na sali było 6 lub 8 osób, nie licząc PHFNG. :) Całość do obejrzenia pod tym, bardzo ciekawym zresztą, adresem.

Przy okazji oficjalnie informuję, że prace nad nowym albumem trwają w najlepsze. Na pewno znajdą się na niej produkcje Etena, Przemyśla, Roux Spany i oczywiście BobAira. Mocno pracujemy również nad tym, by zagościli (niektórzy już to zrobili) na nim wartościowi i wyjątkowi mcees. Ale póki co cicho sza, nie tylko pieniądze lubią spokój. :)

Pyrsk ludkowie,

Elien.

czwartek, 10 lutego 2011

Ekipa - Jak dawniej...


Co bardziej zorientowani z pewnością rozpoznają twarz po prawej. Oto Hesik z Cehy zmienił nieco front i poszedł w kolaborację z człowiekiem o ksywie Kitshu. Efekt tego aliansu dostaliśmy właśnie do sprawdzenia. Piszę "my" w sensie wszyscy, nie żebyśmy my dwaj byli jacyś wyjątkowi, hehe. Link będzie na końcu. Niecierpliwi już mogą przeskoczyć do ostatniej linii tekstu.
Album oparty jest w lwiej części (9/10) na produkcjach pszczynianina i to słychać, a już na pewno rozpoznają to delikwenci zaznajomieni z albumami Cehy. Całość otwierają i zamykają kompozycje z mocną zaakcentowaną gitarą, co daje wrażenie że sprawa została przemyślana. Dalej mamy "Old school" będący jednym wielkim follow-up`em do polskiej sceny (a znalazło się tam miejsce nawet dla "Made in Poland" MCF). Album ożywa zdecydowanie w traku "Trzeba mieć", ze względu na klimat, ale o tym później. Potem mamy już równą i solidną (jakby nawinął pewien  wrocławianin - nawet sutą)  dawkę hh, której słucha się do końca bez chęci wciśnięcia knefla stop. Choć, żeby być w zgodzie z prawdą, to jeden numer usunąłbym definitywnie, bo mi nijak nie pasuje. W warstwie muzycznej całość przypomina mi nieco Ugly Duckling (szczególnie "Tłusty trak", "Rytuały", czy tytułowy "Jak dawniej..."). To co mnie nie przekonuje do końca, to przyciężkawy klimat chwilami unoszący się nad produkcjami. Niechybnie wynika to z mojego usposobienia i jednak nieuchronnych porównań. Summa summarum, także za jakość, daję big up`a.
Całość do odsłuchania tutaj.

Rzekłem, 

Elien.

sobota, 5 lutego 2011

Numer na sobotę.


Tak po prostu. Tytuł i tekst uzasadniają wszystko. :)



Howgh,

Elien.

piątek, 4 lutego 2011

Po niemieckiemu.


Dawno, dawno temu (kiedy hip-hop się jeszcze nie skończył, a jak twierdzą, czasem nawet publicznie, jego wybitni znawcy, w tym pewna średnio znana aktorka, skończył się na Paktofonice) jednym z podstawowych źródeł informacji o hh była Viva2. Tamże często gościli dżentelmeni, o których mowa w tym poście ale również wielu innych reprezentantów niemieckiej sceny. Temat z czasem się rozmył, stacja również, a w dobie coraz powszechniejszego internetu zaczęliśmy być bombardowani informacjami z ogromnej liczby źródeł. Pozostało wrażenie, że na scenie naszych sąsiadów istnieje Sido et consortes. :]
Czasem jednak, z różnych przyczyn, wraca się do niegdysiejszych inspiracji. A tam różnie się dzieje. Nasz człowiek Jedok gdzieś tam wynajduje różne atrakcyjne kąski, a ja chętnie korzystam, przy okazji nieco odświeżając pamięć. Tym razem Freundeskreis & Afrob - Exklusivinterview (FK 10, 2007). Enjoy.



Rzekłem,

Elien.

czwartek, 27 stycznia 2011

Kixnare - Digital garden

Pewne stare powiedzenie mówi, że prawdziwy mężczyzna powinien... itd. Zostało ono już  swego czasu strawestowane przez użytkowników demotywatorów. A skoro ci wybitni znawcy życia mogli, to dlaczego ja nie miałbym się do tego posunąć? Otóż, moim zdaniem, każdy prawdziwy mężczyzna powinien raz w życiu wysłuchać płyty instrumentalnej od początku do końca. Ale... bez oszukiwania, przewijania. No! Nie udawało mi się to nigdy, od niejakiego Jean Michela Jarre`a począwszy. I w zasadzie do teraz nie rozumiem fenomenu  popularności tego muzyka w Polsce.
Po ten album sięgałem z pewnym dystansem uzbrojony w wiedzę, że należy się spodziewać czegoś innego niż do tej pory. I jest inaczej. Jest sporo elektroniki przemieszanej z brzmieniami i patentami typowymi dla hip-hopu (i to z zamierzchłej, chlubnej, historii), ale są i dźwięki, które akurat mi kojarzą się... bardzo średnio. Wiadomo, raczej trudno się spodziewać po takim producencie jakiejś lipy pod względem produkcji materiału, jego koncepcji, etc. Jednakowoż pozostaje kwestia odczuć mocno subiektywnych, a tu mam huśtawkę nastrojów.
Muzyka, choć sama jest treścią, pozbawiona warstwy wokalnej staje się nieco uboższa. Nie wiem czy brak mi wrażliwości, czy może więcej osób podziela ten pogląd. Album tego rodzaju, chociażby najlepszy, zawsze będzie przeze mnie niżej ceniony. 

Rzekłem, 

Elien.

czwartek, 20 stycznia 2011

The Specifics

Jak mawiają psychologowie społeczni - człowiek jest zwierzęciem stadnym. Jeśli akurat nie gromadzi się w realu, to pewnikiem zbiera się właśnie gdzieś on-line. Ten blog też dorobił się, co stwierdzam z przyjemnością, znacznej liczby stałych gości. Czasem nawet ktoś coś napisze... :) I właśnie wczoraj dostałem maila tyleż miłego (dzięki, artyści potrzebują inspiracji i pochwał!), co zaskakującego. Tomek O. podesłał linka z zajawką twórczości The Specifics. Jeśli ktoś znał wcześniej - czapki z głów. Ja nie znałem. Kawałek solidnego hh prosto z Kanady, oparty na klasycznym samplingu, w dodatku mocno jazzujący. Dotarłem do 1. albumu, przesłuchałem tylko dziś trzykrotnie i... Cymes! Na marginesie - ciekawa sprawa, że propozycje z kraju klonowego liścia są w ogóle ciekawą alternatywą dla wszechobecnego rap made in USA.
Tymczasem z pierwszego albumu zespołu (Lonely city, 2004) - "Dreams".



Pyrsk ludkowie,

Elien.

środa, 19 stycznia 2011

NGR - "2009&2010"


Chłopaki z NGR przygotowują nowy album i właśnie atakują kolejnym singlem - "2009&2010". Na majkach Szyna i Koza, produkcja KubaBeats. Po przesłuchaniu tego podsumowania okresu zawartego w tytule obawiam się jednak, że cały ten hip-hop to się dla nich kiedyś skończy alkoholizmem. ;) Track do pobrania tutaj.  Enjoy.

Rzekłem,

Elien

sobota, 15 stycznia 2011

Dobry numer vs. słaby numer.



Chcieć to móc - ta dewiza autorstwa marszałka Piłsudskiego niestety nie działa. I to w wielu przypadkach. Minor podesłał mi całkiem (nie)świeże video Bosskiego Romana. Cóż... jest długo, smętnie, nudno i, cytując współczesnego klasyka polskiego rapu, "bez kultury, bez sztuki, bez smaku". Szczyt żenady i swoiste kuriozum to dziewczę, które pojawia się w tym kawałku... Leżącego się nie kopie, pozostawiam to zatem bez szerszego komentarza.


Jak natomiast zrobić 9 minutowy numer, który po niemal 14 latach od premiery nie pozwala oderwać uszu od głośnika, powoduje ciarki i każe sięgnąć po cały album, z którego pochodzi, pokazują Akhenaton et consortes. Szanowni Państwo oto IAM - Demain, ces`t loin (z albumu L`ecole du micro d`argent, 1997).



Pyrsk lydkowie,

Elien.

piątek, 7 stycznia 2011

PHFNG | Ten Typ Mes live! Cogitatur, Katowice


Panie i panowie, uprzejmie donoszę, że już w najbliższym czasie będziemy, wespół z  Tym Typem Mesem, bawić Szanownych Państwa w katowickim Cogitaturze. Jest jeszcze trochę czasu, można się solidnie przygotować mentalnie i finansowo. Zapraszamy! 
Więcej informacji na hh.pl oraz na mordzie.

Pyrsk, 

Elien.

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Pete Postlethwaite R.I.P.


Rok zaczął się dla mnie szpetnie. Precyzując - zaczął się szpetnie zanim jeszcze na dobre skończył się rok poprzedni. I nagle gdzieś między 30 i 31 ofertą pracy trafiłem na informację o śmierci Postlethwaite`a. Niezapomniany w klasyku "W imię ojca" gdzie partnerował Danielowi Day-Lewisowi, irytujący jako prokurator w filmie "Amistad", rozśmieszający jako bard Gilbert w "Ostatnim smoku" i wreszcie kapitalny (prawnik Kobayashi) w "Podejrzanych" u boku Kevina Spacey. R.I.P.

Pyrsk ludkowie, 

Elien.