
Wiem! Jest prosty sposób aby temu zapobiec. Należy upublicznić kontrakt i będziemy widzieć jak na dłoni, czy jest w ogóle podstawa do takich, a nie innych kroków. Tymczasem teraz każdy pytany przedstawia wiadomo-skąd-wziętą-interpretację albo nabiera wody w usta. I powinno się rejestrować rozmowy między stronami. Jest dowód - jest wiedza. I basta! Dość robienia w ch.uja wszystkich dookoła. A co się biedni dziennikarze nagadają i powynadointerpretowują... :]
A może już ktoś jest w posiadaniu tych nagrań i tylko czeka na dobrą okazję? Skądinąd wiemy, że ten pomysł sprawdził się w tym piękny kraju kilka razy... ;)
Na koniec taka perełka. To im się zdarza coraz częściej. ;)
Elien.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz